17 Bieg im. Ryszarda Targaszewskiego - 01.05.2014r. Sianów
Jakiś czas zbierałam się do opisania tego biegu ... nie, żeby z jakiegoś konkretnego powodu...tak tylko :)
ANYWAY
Sianów przywitał mnie na trasie 5km po raz drugi - pierwszy raz wydusiłam rok temu i byłam totalnie do tego nieprzygotowana. Wtedy, wystartowałam po kilku niedzielnych wybieganiach ze znajomymi, ubrana totalnie zbyt grubo i bez jakiegokolwiek rozeznania...zwyczajnie próbowałam nadążyć za innymi i bach...wtedy zajęłam 3 miejsce :)
W tym roku, marzec oraz kwiecień obfitowały u mnie w różnorodne treningi tj. narty, rower, basen no i biegi oczywiście. Dzięki temu wydawało się, że jestem dość dobrze przygotowana do wygibasów typu biegi choć poprzedni występ w Szczecinku na 10km skutecznie obnażył moje braki w tym temacie. W każdym bądź razie, w Sianowie byłam pełna zapału, chcąc poprawić wynik z poprzedniego roku. Wszystko jednak zmieniło się, gdy zobaczyłam trasę, no nie powiem lekko mnie przeraziła, piach i górki - boshe czy ja dotrwam.
Taktyka była jedna, dotrwać do końca!
To był jeden z moich cięższych biegów do tej pory, gorąco, nogi odmawiały posłuszeństwa - chyba jeszcze pamiętały Szczecinkową dyszkę. No umęczyłam się tym biegiem. Ale na ostatnich stu może dwustu metrach kibicował mi mąż mój...i dzięki niemu udało mi się wyprzedzić jeszcze 2 osoby, w tym jak się później okazało koleżankę z teamu - no szok niesamowity.
Kiedy dotarłam do mety nic mi się nie chciało, byłam wykończona...ale poprawiłam czas o 25" od tego z poprzedniego roku - szkoda tylko, że trasa się zmieniła i ma dokładnego odniesienia.
Na koniec okazało się, że załapałam się na podium zdobywając srebro!
Tak to był udany choć bardzo trudny start.