Halo, to ja -> Morsik!
Tak tak - bo ja to mówią, jak nie teraz to kiedy?! Najpierw potruchtaliśmy sobie zbiorowo 4,16 km, a potem jak jeden mąż wszyscy wbiegli do wody - w strojach rzecz jasna! Było zimno jak cholera! Niech nikt Was nie oszuka, nie jest łatwo...ale moment kiedy Jesteś w wodzie - no piękne uczucie, lekko szczypie ale satysfakcja gwarantowana.
Byli tacy, którzy drugi raz wbiegali do jeziora - ja jednak podarowałam sobie tą wątpliwą przyjemność. Po kąpieli, oczywiście biegliśmy dalej, do miejsca gdzie zostawiliśmy autka. Nogi odmroziły mi się gdzieś pod koniec trasy :)
Ale czy było warto?
WARTO!
Bo czyż nie to jest sensem życia?! Aby próbować nowych rzeczy, podejmować wyzwania i uczyć się - ja tak właśnie postrzegam życie w całej jego rozciągłości
| źródło: http://iskra122445.blox.pl/2011/04/mors.html |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz