środa, 26 lutego 2014

Niedzielna pedałowanie

Postanowiłam zacząć w końcu pedałować...póki co nie mam super wyczynowego roweru, ale moja miejska "koza" jest jak to ujął mój mąż rowerowym Harley'em. Siedzi się mega wygodnie i nie przeszkadza mi fakt, że ma 5 przerzutek.
Ponieważ pogoda ostatnimi dniami jest przepiękna i wręcz zachęca do spędzania czasu poza domem (dlatego siedzę przed komputerem i piszę), postanowiliśmy odkurzyć mojego elopsika i starego górala w celu poczynienia rowerowej wycieczki. 
Oczywiście nie udało się przejść przez etap przygotowań bez fatali, a to pompka okazała się nie taka, a to mój stary góral za mały na Miśka...no nic pojechaliśmy. Słuchajcie, polecam gorąco! Cudnie się spaceruje rowerami, podziwia przyrodę, rozmawia ... było świetnie. I to wczesnowiosenne słońce!




To nasze poczynania - no bez szału, ktoś powie, ale - nie chodzi o czas lecz o fakt. Nawet kolano mnie nie bolało. Wiele wiele przyjemności!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz